Dzisiaj jest 17 października 2019 r.
  Nr 4 (165) Kwiecień 2005
 Nr 4 (165) Kwiecień 2005  Informator > Czytaj artykuł  Zobacz koniecznie



W numerze:

Odzyskać należne miejsce w terenie
Pierwszy dzień wiosny
Pożegnanie Ojca Świętego w ZKiW Rudno
„Augustowskie noce” na pelplińskiej scenie
Wspomnienie o Janie Pawle II


Wydawca:
Miejska Biblioteka Publiczna im. Księdza Bernarda Sychty w Pelplinie

Adres redakcji:
ul. Sambora 5a
83-130 Pelplin

tel. 58 536 33 43
kom. 609 929 809

e-mail:
biblioteka@pelplin.pl, informator@pelplin.pl


Jan Paweł II
Chrystus dni następnych
Świat, nie tylko chrześcijański, pochował Karola Wojtyłę w trzech trumnach. Żałoba państwowa została zniesiona. Żałoba w sercach zostanie bardzo długo, być może do końca naszych dni. Śmierć Ojca Świętego przyniosła zmiany. Zmiany zachowań, relacji międzyludzkich, podejścia do drugiego człowieka bardziej interpersonalnie niż przedmiotowo. Szkoda, że dopiero po odejściu Jana Pawła II zaczęliśmy rozumieć jego słowa.

Osobisty lekarz Ojca Świętego powiedział w wywiadzie, że: „Ostatnie męki Papieża można porównać do cierpień Jezusa Chrystusa na krzyżu”. Choć są to sytuacje całkiem odmienne i nie można ich mierzyć tą samą miarą, a nawet nie wypada, to prawdą jest, że Jan Paweł II przez ostatnie lata podupadał na zdrowiu coraz bardziej, a przez ostatnie dni przechodził prawdziwe katusze. Z drugiej strony odzywają się głosy niektórych komentatorów („New York Times”), że Papież wcale nie cierpiał, a wszystko podsyciły i podkolorowały media, żeby przyciągnąć do siebie widzów, czytelników i słuchaczy. Patrząc na nieżyjącego już Jana Pawła II, spoczywającego całkiem przecież niedawno na katafalku w Bazylice św. Piotra, nie wydaje się to jednak być rozsądnym tłumaczeniem.

Zmiany pokoleniowe
Przez ostatnie dni Polacy nie myśleli o niczym innym, jak o śmierci i pogrzebie ich Duchowego Przewodnika. Miliony wiernych w kościołach, pod pomnikami, na placach, na ulicach podczas „Białych Marszy”. Miliony zapalonych świec, jeszcze więcej wypowiedzianych modlitw różańcowych, morza łez i zagubienie. Trauma odejścia tak Wielkiego Człowieka, tak Wielkiego Polaka spowodowała, że dokonała się wewnętrzna przemiana w narodzie i na świecie. Nie wiem czy można mówić o przełomie historycznym, jak choćby Sierpień’80, ale wiem, że staliśmy się dojrzalsi.
Światowe media z uwagą pokazują płaczących i modlących się praktycznie w każdym miejscu Polaków. Nie jesteśmy sztuczni, wbrew pozorom łagodzenie niesnasek między kibicami zwaśnionych klubów piłkarskich nie jest na pokaz, nie można jednak oczekiwać, że podczas spotkania na stadionie będą się wzajemnie miłować. Niech tylko zakończą czas awantur i bezsensownych chuligańskich wojen. To wystarczy. Nie można oczekiwać cudów od kogoś, kto przez kilkanaście lat tak się właśnie zachowywał, ale są nadzieje. Nadzieje, które przyniosła śmierć Jana Pawła II

Słowa płynące z ust Chrystusa
Karol Wojtyła, jak nikt inny, umiłował w sobie Jezusa Chrystusa i Matkę Bożą. Poświęcał im wiele czasu ze swego cennego życia. Jezus przez Niego przemawiał, był Jego Mentorem, Ojcem i Światłem. Maryja była dla Niego Matką, którą podobnie jak Ojca, bardzo wcześnie stracił. Dzięki swej postawie przyczynił się do przemian w Europie Środkowowschodniej, obalenia apartheidu w Afryce, zmiany mentalności ludzi w Azji i Ameryce Łacińskiej. Poza kierowaniem Państwem Kościelnym, miał także znaczący wpływ na kształtowanie się politycznych zmian na całym świecie. Jeden człowiek, który dzierżył tak wielką moc w słowach, które wypowiadał.
Nie udało mu się jednak zjednoczyć wszystkich. Rosja, Chiny czy Korea Północna, to jedyne mocarstwa, które nie chciały pod swoją strzechę przyjąć Ojca Świętego. Nie było to jednak działanie pozbawione logiki, jeśli wziąć pod uwagę pielgrzymki Papieża do Polski, które odwróciły bieg historii, tchnęły w naród nową wiarę i pozbawiły imperium radzieckie wpływów, to nie ma się czemu dziwić. Lecz On nie chciał niczego obalać. Chciał pojednać Kościół prawosławny i katolicki, zbliżyć te dwie religie pomimo dzielącego je pokoleniowego rozłamu. Chciał, niestety, zabrakło mu czasu.

Papieska trzynastka
Poza modlitwą, łzami i przemianami, pojawiły się spekulacje co do wyboru nowego Papieża. Teraz tym żyje świat. W Polsce natomiast pojawiły się po długim czasie proroctwa Sybilli, która przepowiedziała śmierć Papieża na przełomie wieków i wybór nowego, afroamerykanina, na ten zaszczytny urząd. Czas Jego rządów ma być czasem chaosu, wojen, niepokoju i klęsk. To przepowiednie, które mają to do siebie, że spełnić się mogą, choć niekoniecznie muszą. Budzi zainteresowanie natomiast coś zupełnie innego. Wielu ludzi twierdzi, że Jan Paweł II nie mógł umrzeć 1 kwietnia, tylko dzień później dlatego, że Jego liczbą jest 13. Na dowód tego podają uzasadnienie:
„– Papież urodził się 18.05.1920, suma cyfr 26 = 13 + 13;
– żył 85 lat – suma tych cyfr – 13;
– umarł 2.04.2005 – suma cyfr – 13;
– zmarł o godzinie 21.37 – suma cyfr – 13;
– dni pontyfikatu 9.103 = 13;
– wybrany na Papieża w wieku 58 lat – suma cyfr 13;
– 13, to liczba Maryjna, tylko wtedy Matka Boża objawiła się trójce dzieci w Fatimie;
– 13 maja 1981 Papież został postrzelony, uratowała go Matka Boża;
– 13 papież po raz pierwszy trafił do szpitala;
– 13 dnia miesiąca zmarła siostra Łucja, ostatnia z trójki dzieci, którym objawiła się Matka Boża;
– Papież zmarł 2.04.2005 o godz. 21.37, dodajcie te wszystkie liczby:
21.37 – 2 + 1 + 3 + 7 = 13;
2.04.2005 – 2 + 4 + 2 + 5 = 13;
13 + 13 = 26, czyli 26 lat pontyfikatu Papieża;
– Jan Paweł II umarł w 13. tygodniu roku, a gdy pomnożymy godzinę śmierci 21x37 = 777, liczba boska, przeciwieństwo 666 – liczby szatana;
– Papież żył równo 31 tysięcy dni, gdyby odwrócić cyfry mamy 13.
– napisał 13 encyklik, 13 marca ostatni raz przemówił”.
Kwestia interpretacji dowolna, nie można jednak powiedzieć, że to bez znaczenia.

Wiara w drugiego człowieka
Wiele jest powodów, żeby Jana Pawła II nazywanego już przez wielu Wielkim, uznać za świętego za życia. Proces beatyfikacyjny jest tylko formalnością i zapewne zostanie przyspieszony. Można żałować tylko jednego. – Kiedyś Papież przyjeżdżał i nam wystarczyło, że po prostu był. Dopiero po Jego śmierci zaczęliśmy szukać Jego słów i je rozumieć – powiedział jeden z uczestników „Białego Marszu” w Krakowie. Szkoda, że tak późno nastąpiła w nas przemiana mentalności i zachowań. Szkoda, że dopiero odejście Ojca Świętego się do tego przyczyniło. Myślę jednak, że dobrze, iż w ogóle to się stało, bo nienawiści i zawiści było w nas za dużo. To wszystko sprawia, że Papież był kimś wyjątkowym już za życia. I tak jak kiedyś Jezus Chrystus umierał za nasze grzechy, odkupił je i wywołał społeczną i duchową rewolucję, tak teraz śmierć Karola Wojtyły jawi się nam jako znak do przemian, zwolnienia tempa życia, odnalezienia na nowo wartości słowa odpoczynek, przemyśleń i zmiany stylu życia. Jan Paweł II – współczesny Chrystus, cierpiał za miliony, chcąc pokazać, że można i trzeba żyć inaczej. Pozostaje sięgnąć do Jego nauk, zrozumieć je i wdrożyć je w życie. Nikt z nas przecież nie wybaczyłby sobie, żeby cierpienie i męczeńska śmierć Ojca Świętego poszły na marne. Tego nie możemy zepsuć.

Autor: Artur Wicik



Pelplin Miasto z duszą
Biblioteka Pelplin
 Informator Pelpliński - [ Czytaj ] [ Archiwum ] [ Kontakt ] - R-net 2003