Dzisiaj jest 22 września 2017 r.
  Nr 2 (163) Luty 2005
 Nr 2 (163) Luty 2005  Informator > Czytaj artykuł  Zobacz koniecznie



W numerze:

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Pływanie - umiejętność niezbędna
Kiedy poezja staje się pasją
Pelpliniacy na Małysza
Poeta umarł, a więc żyć zaczyna


Wydawca:
Miejska Biblioteka Publiczna im. Księdza Bernarda Sychty w Pelplinie

Adres redakcji:
ul. Sambora 5a
83-130 Pelplin

tel. 58 536 33 43
kom. 609 929 809

e-mail:
biblioteka@pelplin.pl, informator@pelplin.pl


Historia Związku Wałowego Niziny Walichnowskiej


Słowo wstępne

Gorące jeszcze promienie słoneczne kończącego się lata wyczarowywały matowe kolory w wodach i brzegu Wisły. Drzewa i krzewy zachowywały jeszcze listowie, jednak pojawiały się pierwsze przebarwienia zwiastujące zbliżającą się wschodnioeuropejską jesień. Na polach leżały bale słomy, żniwa miały się ku końcowi. Był 6 września 2004 roku, kiedy to po 60 latach, stanąłem na ziemi moich ojców. Towarzyszyli mi żona i koledzy z Instytutu Melioracji i Użytków Zielonych z Elbląga i Bydgoszczy.
Odwiedziłem, znajdujące się w Starym Międzyłężu, gospodarstwo mojego ojca, inżyniera rolnictwa Wolfganga Dirksena ( 1912 - 1972 ). Piękny dom, w którym spędziłem pierwszych 5 lat mojego życia, jest dziś domem dla 5 rodzin. Kilka spędzonych na Nizinie dni poświęciłem jej zwiedzaniu i utrwalaniu na fotografiach pięknych i znanych mi z rodzinnych przekazów i dokumentów miejsc. Podczas jednej z wypraw, zaintrygowany planem Niziny na frontowej ścianie, zatrzymałem się przy budynku szkoły w Małych Walichnowach. Tak, przez przypadek, poznałem dyrektora p. Mariusza Śledzia, który znał z rodzinnych przekazów i wspomnień mieszkańców, postaci mojego dziadka Conrada Dirksena (1886 - 1843 ) oraz pradziadka Rudolfa Dirksena ( 1843 - 1904 ). Propozycję p. dyrektora, aby napisać artykuł do „Informatora Pelplińskiego”, przyjąłem z wielką radością.

Mieszkańcy Niziny Walichnowskiej ( zdjęcie 1 ) z wielką pracowitością i uporem wyrywali Wiśle swoje miejsce do życia. Wiele wysiłku musiało kosztować uczynienie, z bagnistego terenu, krainy żyznych pól i kwitnących gospodarczo wsi. Niniejszy artykuł poświecony jest w szczególności gospodarce wodnej Niziny oraz jej budowniczym.

Podróż na Nizinę Walichnowską

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, to przysłowie doskonale pasowało do sytuacji podczas podróży drogą z Tczewa do Gniewu. Spieszący się podróżni wybierają dobrze utrzymaną drogę krajową nr 1, przez Rudno, wzdłuż zachodniej krawędzi pradoliny Wisły.
Jednakże, jeśli ktoś dysponuje odrobiną czasu, powinien wybrać drogę wzdłuż wiślanego brzegu. Daje to możliwość rozkoszowania się widokiem wspaniałych alei i przyspieszających bicie serca spojrzeń na nurt Wisły. We wsi Rybaki, po ok. 12 km, asfaltowa droga przechodzi w drogę gruntową utwardzoną tłuczniem, biegnie nad kanałem i opada na wysokim na 12 m wale. Nieoczekiwanie pojawia się dolina. Uderza jej płaska powierzchnia i intensywne użytkowanie rolnicze. Równina ma ok. 4 400 ha. Jej długość wynosi ok.
15 km, szerokość natomiast ok. 5 km, to właśnie Nizina Walichnowska.

Dalsza droga biegnie wzdłuż stopy wału przeciwpowodziowego, po horyzont rozciągają się
żyzne pola Niziny. Po kilku kilometrach dojeżdżamy do drogi asfaltowej, ostry skręt w prawo, oddalamy się od wału, jesteśmy w Międzyłężu. Po lewej stronie drogi, pośród wysokich drzew rzuca się w oczy trójkondygnacyjny, masywny, pełen dostojeństwa, ceglany dom ( zdjęcie 2 ). Kazał go wznieść w 1911 gospodarz Conrad Dirksen. W roku 1937 dom ten, wraz z całym gospodarstwem, zapisał swemu najstarszemu synowi, a mojemu ojcu, Wolfgangowi Dirksenowi.

Jadąc dalej wzdłuż drogi w kierunku Gniewu, mijamy kolorowe zagrody gospodarskie, cmentarz, przypisywany wyłącznie mennonitom, budynek starej szkoły i dojeżdżamy do drogi prowadzącej do Rudna, w kierunku zachodnim oraz do Gniewu w kierunku wschodnim, a dalej południowym. Przy skrzyżowaniu stoi wzniesiony z dużych, polnych kamieni pomnik. Poświęcony jest on poległym i pomordowanym, w czasie II wojny światowej, mieszkańcom Niziny Walichnowskiej ( zdjęcie 3 ). Jednakże pomnik ów ma szczególną historię, o czym napiszę dalej.
Pozostajemy na Nizinie, skręcamy w lewo, w kierunku wału, docieramy do Małych Walichnów. Jadąc wzdłuż wału napotykamy budynek, na ścianie którego namalowano plan Niziny Walichnowskiej. Jest to wspaniałe i bardzo precyzyjne studium obwałowania i systemu odwadniania Niziny. Budynek ów to Szkoła Podstawowa w Małych Walichnowach ( zdjęcie 4).
W dalszej podróży do Gniewu droga oddala się od wału to Wielkie Walichnowy. Jest tam piękny kościółek ze wspaniałą wieżą o konstrukcji ryglowej. Dalej mijamy Gronowo i Kotło.
W Ciepłem Nizina kończy się, a droga wznosi się na wysoczyznę, stąd już tylko kawałek do Gniewu, jest przy tym okazja do podziwiania pagórkowatego krajobrazu i oglądania pradoliny Wisły razem z Niziną Kwidzyńską.

W niewielkiej odległości od szkoły w Małych Walichnowach, na końcu polnej drogi, wzdłuż której rosną wiekowe brzozy, pośród pól stoi pochodzący z XIX w. będący w dość kiepskim stanie dworek. Jest to dom gospodarza i zarazem Starosty Wałowego Niziny Walichnowskiej Petera Rudolfa Dirksena ( zdjęcie 5 ), autora opracownia „Kronika Związku Wałowego Niziny Walichnowskiej ” . Dzieło to jest kompetentną analizą zagrożeń i działań związanych z gospodarką wodną Niziny. Wartość merytoryczna i historyczna książki zasługuje na jej ponowne wydanie w transkrypcji na język współczesny.

Zagospodarowanie Wisły

Pierwotnie nisko położony teren na wschód od Szprudowa, Lignów Szlacheckich, oraz Wielkiego i Małego Garca był obszarem zalewowym, na którym Wisła z upodobaniem meandrowała. Po każdym okresie zalewów wody Wisły pozostawały urodzajne frakcje glebotwórcze. Nizinę tworzyło wówczas bardzo wiele wysp, jednakże rolnicze użytkowanie tychże było utrudnione, gdyż pokryte były one gęstymi trzcinami i wierzbami. Z drugiej strony ciągle groziły wiosenne i letnie powodzie. Sytuacja uległa zmianie w końcu XIII w.,
kiedy to Krzyżacy postanowili zasiedlić doliny Wisły i Nogatu.

Pochodzący z północy Niemiec i Holandii osadnicy przybyli na Nizinę, niosąc z sobą
umiejętności pozyskiwania i zagospodarowywania terenów zalewowych. Obwałowania części Niziny dokonano prawdopodobnie już w końcu XIV w. Pierwsze wały cechowała jednakże stosunkowo niewielka wysokość i wytrzymałość. Zakłada się, że ich zadaniem było chronienie pól uprawnych przed powodzią i erozją tyko podczas lata, w okresie wegetacji. Wały te nie chroniły przed powodzią wiosenną, kiedy to na skutek zatorów lodowych poziom wód był znacząco wyższy.
Lokalizowanie pierwszych wałów nie było zależne wyłącznie od koryta Wisły, na względzie było także stare koryto Wisły - Borawa, przy jej zachodnim brzegu, na wysokości Gronowa, wzniesiono również wały ochronne ( zdjęcia 6 i 7 ). Tereny bagienne oraz odcięte wcześniej stare ramię Jeziora Pelplińskiego i Jeziora Lovigius ( Jezioro Pelplińskie Małe ) obwałowano tzw. wałem końcowym, zlokalizowanym na południe od Garckich Gór.
Chronione przed powodzią stały się także Kuchnia, Rozgarty i Garcka Pastwa ( Pasiska ).

Odebrane Wiśle tereny użytkowano początkowo jako pastwiska. Dopiero po dziesiątkach lat prac osuszających stawały się urodzajnymi polami uprawnymi.4

Już na początku wiedziano, że niebezpieczeństwo powodzi stwarza nie tylko Wisła, wody pochodzące z wysoczyzny stanowiącej zachodnią krawędź, a więc ze wsi Szprudowo, Lignowy Szlacheckie oraz Wielki i Mały Garc stanowiły również istotne zagrożenie powodzią. ( Na Nizinę Walichnowską spływają wody nie tylko z miejscowości położonych na krawędzi pradoliny, ale także z takich miejscowości jak Cierzpice, Kursztyn, Pomyje, łącznie z pow. ok. 5 000 ha. (Przepusty znajdują się pod drogą nr 1. Przyp. M.Ś.) Dlatego też postanowiono wykopać kanał, którego zadaniem było przechwycenie spływającej z „gór” powierzchniowej i źródlanej wody oraz odprowadzenie jej, wykorzystując wyłącznie grawitację, do Jeziora Pelplińskiego . Po prawej, wschodniej stronie kanału zbudowano także wał chroniący Nizinę przed nadmiarem wody w kanale. Tenże wał dał nazwę kanałowi - Kanał Wałowy ( zdjęcia 4 i 7). ( Niektórzy mieszkańcy Niziny nazywają ten kanał Walgrób, wyraz pochodzi od niemieckiego brzmienia nazwy kanału - Wallgraben. Przyp. M.Ś. ) Prawdopodobnie Kanał Wałowy jest najstarszym kanałem Niziny.

Do zagospodarowania terenu o cennej glebie, charakteryzującej się grubą warstwą humusu na podłożu gliniastym, koniecznym było utworzenie, obejmującego całą Nizinę, sytemu odwadniającego. Należało bowiem odprowadzić nadmiar wody opadowej i wody pochodzącej z roztopów, a także obniżyć poziom wód gruntowych. Nasi przodkowie zbudowali więc gęstą sieć rowów melioracyjnych które prowadziły wody do trzech głównych kanałów zbiorczych: Kanał Graniczny, Kanał Średniak oraz Kanał Jeziorniak ( zdjęcia 4 i 7 ).
Kanały odprowadzały wodę poprzez śluzę i późniejszą stację pomp „Zgoda” ( zdjęcia 4 i 7)
do Jeziora Pelplińskiego, dalej poprzez śluzę „Miedzyłęż” w Rybakach i późniejszą stację pomp „Nadzieja” ( zdjęcia 4,7 i 9 ) do Wisły.

Wiatrak czerpakowy.

W stosunku do innych obszarów Niziny najgorszą sytuację w zakresie odwadniania miał Międzyłęż, a w szczególności Stary Międzyłęż. Wprawdzie miał swoją sieć odwadniającą, która odprowadzała wody, poprzez osobną śluzę, do Jeziora Pelplińskiego, jednakże z uwagi na niewielką różnicę poziomów było to możliwe tylko przy niskim poziomie wody, zarówno w Jeziorze Pelplińskim, jak i w Wiśle. Taka sytuacja zachodziła najczęściej dopiero późną wiosną. To z kolei ograniczało możliwość uprawy pól. Starano się więc zmniejszać podsiąkanie. Miejsca podmokłe, o dużym ryzyku uprawy, porastała wiklina, zaletą tejże było to, że wytwarzano z niej faszynę, czyli wiklinowe snopki służące do umacniania
stopy wału od strony Wisły. Coroczne faszynowanie ograniczało podsiąkanie.

Problem nadmiaru wody powstawał także przy systemie kanałów. Zbyt wysoki poziom wody w Jeziorze Pelplińskim ( w następstwie wysokiego poziomu Wisły ) zmuszał do zamknięcia śluzy przed jeziorem, to z kolei podnosiło szybko poziom wody w Kanale Granicznym i podtopienia pól. Postanowiono wówczas, że odprowadzanie wody rowami melioracyjnym do kanałów tylko wówczas jest dozwolone, gdy otwarta jest śluza przy stacji „Zgoda”. Ten zakaz był niestety bardzo często łamany. W konsekwencji niżej położone tereny zostawały zalewane, dotyczyło to głównie pól w Walichnowach i Międzyłężu o łącznej powierzchni do 2000 ha.

Inne problemy występowały w tych częściach Niziny, w których gleba pozbawiona była warstwy gliniastej, a istniejące warstwy tworzone były z piasku pochodzenia polodowcowego. Przy wysokich stanach Wisły następowało podsiąkanie wody pod wałem
i jej rozlewanie na Nizinie. Tego rodzaju wodę nazywano ”kurzawką”. Budując i podwyższając wały lekkomyślnie wybierano materiał budulcowy tuż obok stopy wału, ułatwiało to drogę „kurzawce”. Już w 1744 r. ustalono, że każdy posiadacz gruntów, któremu
wody gruntowe wyrządzały szkody zobowiązany jest występującą „kurzawkę” powstrzymywać, przy czym pożądane było otoczenie terenu wałem. Praktycznie równało się to z zakazem odprowadzania tychże wód do systemu odwadniającego. Gospodarze, których to dotyczyło skarżyli się na nierówność w korzystaniu z ziemi.
Rozwiązaniem mógłby być wiatrak czerpakowy ( zdjęcie 10 ), który w dolinach Wisły i Nogatu był w dość powszechnym stosowaniu. Nie jest jasne, dlaczego gospodarze ze wschodniej części Międzyłęża dopiero w 1806 roku postanowili zbudować, w miejscu śluzy „Zgoda”, wiatrak odwadniający. Rudolf Dirksen przypuszczał, że częste powodzie bardzo ograniczały dochody rolników. Na tę inwestycję brakowało po prostu pieniędzy. Jednakże inwestycję postanowili dofinansować gospodarze z Walichnów, Garca i Janiszewa, w 1818 roku rozpoczęto budowę. Nieznane powody sprawiły, że prace budowlane przeciągały się, udokumentowane dane o pracy urządzenia pochodzą dopiero z jesieni 1845 r. Wiatrak był rozwiązaniem skutecznym tylko do średniego stanu lustra wody w Jeziorze Pelplińskim.
Przy wyższych stanach dochodziło do podtopień wokół samego jeziora, blokowany był także spływ wody z Kanału Wałowego i w konsekwencji dalsze podtopienia. Nie w pełni skuteczne
i kosztowne przedsięwzięcie niespodziewanie przestało być pomocne, późną jesienią 1851 roku wiatrak spłonął.

Ta dość niezwykła historia wyraźnie obrazuje niedoskonałości ówczesnego systemu
odwadniającego Niziny Walichnowskiej. Problemy rozwiązano dopiero w 1889 roku wraz z montażem systemu pomp dużej wydajności o pięknie brzmiącej nazwie - „Nadzieja”.

Wspólnota Wałowa

Dokument z 24 czerwca 1590 r. zaświadcza o nadaniu Nizinie Walichnowskiej przywileju - Prawo Wałowe. Zawarto umowę między starostą, któremu podlegały wsie Międzyłęż, Garc i Walichnowy z jednej strony, a wsiami Szprudowo, Lignowy Szlacheckie, Rudno i Janiszewo
z drugiej strony. Zakończono w ten sposób długoletnie konflikty między obiema stronami.
Król Polski Zygmunt III Waza zatwierdził Prawo Wałowe Niziny Walichnowskiej 8 stycznia 1591 r. Ponad 100 lat później, w czerwcu 1693 r. król Jan III Sobieski podniósł Prawo Wałowe do rangi prawa statutowego.

Mieszkańcy tworzyli wspólnotę wałową, zobligowani byli do dbałości o wały i rowy odwadniające, było to tzw. „wspólne obciążenie”. Najwyższym organem i instancją kontrolną
było zebranie przedstawicieli zrzeszonych miejscowości, na które każda wieś delegowała dwie osoby. Zebraniu podlegało sześcioosobowe Kolegium Przysięgłych Wałowych, któremu przewodniczył Starosta Wałowy. Kolegium realizowało zadania wspólnoty.
Miejscowości Szprudowo, Lignowy Szlacheckie, Rudno i Garc reprezentowane były w Kolegium przez jednego przysięgłego z każdej miejscowości, Walichnowy miały 2 reprezentantów. Wraz z przystąpieniem do wspólnoty Miedzyłęża ( Stary, Nowy i tzw.
Vorwerk Miedzyłęż ) oraz Gronowa ( Wielkie, Małe i Polskie ), co miało miejsce 3 grudnia 1768 r. nastąpiło rozszerzenie Kolegium do 8 przysięgłych.

Poszczególne miejscowości zrzeszone we Wspólnocie Wałowej zobligowane były wpłacać do
kasy wspólnoty opłaty uzależnione od „stanu posiadania”. Było to tzw. obciążenie wałowe.
W praktyce oznaczało to, że płacić musiał każdy właściciel gruntu. Podatnicy mieli jednakże prawo do odwoływania się, jeżeli nie zgadzali się z zasądzona im wielkością obciążenia.
Rzadko udawało się jednak właścicielom gruntów przekonać Kolegium Przysięgłych do swoich racji.
Parafie, których grunta znajdowały się na Nizinie uważały, że winno się je zwolnić z opłat,
chociaż przywilej wiejski z 17 maja 1645 r. wyraźnie wskazywał na ich obowiązki dotyczące obciążenia wałowego.
Zwolnieni z obciążenia wałowego byli przysięgli wałowi oraz starosta wałowy, była to rekompensata za ich wysiłek. Później jednakże miast zwolnienia z opłat otrzymywali niewielkie wynagrodzenie, które dziś można by określić dietą. Sprawowana przez nich funkcja traktowana był jako rodzaj wyróżnienia i zaszczytu.
Wspólnota wałowa kontrolowała ponadto tzw. „obciążenia w naturze”. Wnosili je posiadacze gruntów. Statut określał szczegółowo jakiego rodzaju prace winny być wykonane przy kanałach, rowach oraz wałach. Szczegółowo zapisano także ile należy dostarczyć urobku ziemnego do renowacji wałów, wikliny do produkcji faszyny, drewna do budowy i utrzymania śluz. Kolegium przysięgłych wałowych nadzorowało wszystkie te czynności,
a cała wspólnota kontrolowana była przez reprezentującego władzę państwową inspektora wałowego podczas corocznych kontroli.

Wśród członków kolegium nie zawsze była jednomyślność, niekiedy trzeba było przedstawicieli wsi z „wysoczyzny” ( Szprudowo, Lignowy Szlacheckie, Janiszewo, Rudno oraz Garc ) przekonywać do podejmowania nowych zadań.

Wraz z założeniem wspólnoty wałowej, której istotę będącą wyrażeniem woli, zapisano w statucie, przodkowie nasi przed ponad 400 laty stworzyli demokratyczny porządek służący rozwojowi i ochronie dobytku. Statut wałowy, jest dowodem woli samorządności i odpowiedzialności. Niezmieniony przez 240 lat znalazł akceptację 10 generacji.

W roku 1830 rząd pruski postanowił uzyskać większy wpływ na wspólnotę wałową. Rudolf Dirksen, z perspektywy historycznej, krytykował to posunięcie uważając je za zamach na samodzielność. Posunięcia rządu spowodowały rozszerzenie kolegium przysięgłych wałowych o osoby reprezentujące rząd. Kadencja została określona na 6 lat. Ponadto podzielono Nizinę na dwa okręgi. Okręg górny tworzyły Kotło, Wielkie Gronowo, Małe Gronowo, Polskie Gronowo, Szprudowo, Lignowy Szlacheckie, Wielkie Walichnowy, Rozgarty i Kuchnia. W skład okręgu dolnego wchodziły Małe Walichnowy, Stary Miedzyłęż, Nowy Miedzyłęż, Międzyłęż Vorwerk, Wielkie i Mały Garc, Janiszewo, Wielka Słońca i Garcka Pastwa. Utworzono ponadto nowe stanowisko - strażnika wałowego, który obsługiwał śluzę i mieszkał w budynku służbowym.

Przerwania wałów
Fala powodziowa wkraczała na Nizinę corocznie. Regularnie na wiosnę, gdy topniały śniegi i lody, a niekiedy także latem, z powodu obfitych opadów w górach. Listę powodzi w dolinach Wisły i Nogatu otwiera powódź z roku 1376.3 Tragedia ta niestety była konsekwencją działań samych mieszkańców. Budując nowe wały powodowali, że przestrzeń do swobodnego spływu wód stale się zmniejszała, a poziom fali powodziowej stawał się coraz wyższy.
System wałów na Nizinie Walichnowskiej miał 3 słabe punkty. Uwarunkowane było to warunkami geologiczno - geograficznymi. Pierwszy słaby punkt znajdował się na wysokości
Borawy w Gronowie, drugi odcinek to wał w Starym Międzyłężu na wysokości łuku Wisły, trzeci słaby punkt to wał końcowy poniżej Jeziora Pelplińskiego.
Chociaż o powodziach z zamierzchłych czasów nie wiele wiadomo, to do dziś możemy na Nizinie znaleźć ślady dawnych tragedii. W miejscu przerwania woda wypłukiwała za stopą wału głębokie na wiele metrów zagłębienia, które stawały się stawami. Pierwszy taki staw znajduje się na granicy Małych Walichnów i Międzyłężą, tuż przy drodze ( zdjęcia 4 i 11).
Drugi staw o takim pochodzeniu powstał w 1786 r. i znajduje się między Polskim a Wielkim Gronowem. Kroniki podają, że powodzie spowodowane przerwaniami nawiedzały Nizinę w następujących latach:
1804 ( wiosna ) przerwania na wysokości Gronowa oraz Starego Międzyłężą
1813 ( 4 sierpnia ) przerwanie wału końcowego koło Jeziora Lovigius ( Jezioro Pelplińskie Małe )
1816 ( 19 marca ) przerwanie wału końcowego w 6 miejscach, woda naniosła piasek na niżej położone miejsca w Starym Międzyłężu
1829 ( 8 kwietnia ) przerwania wału końcowego w Starym Międzyłężu w 5 miejscach. Powtarzające się zniszczenia w północnej części niziny przyspieszyły decyzję o oddzieleniu od rzeki terenów wokół Jeziora Pelplińskiego wraz z okolicznymi łąkami ( Garcka Pastwa).
W 1829 roku rozpoczęto budowę wału łączącego Stary Międzyłęż z Rybakami. Jednakże Wisła uderzyła raz jeszcze. Prace budowlane ciągnęły się aż do zimy, świeżo usypana ziemia nie była odpowiednio zagęszczona. 7 marca 1830 r. woda zniszczyła nowozbudowany wał na odcinku 100 m, tuż przy śluzie w Rybakach. Nowopozyskany teren znowu znalazł się pod wodą. Po odbudowaniu zniszczeń nastąpił okres spokoju, aż do katastrofy w 1855 r.
W 1848 r. także w południowej części Niziny zbudowano nowy wał. Obwałowano teren od Gronowa do Rozgartów, tym samym miejscowość Kuchnia przestała być wyspą, wiślanym ostrowem. Wyprostowanie linii wałów spowodowało uzyskanie terenów o powierzchni ok. 670 ha. Odwadnianie tego terenu osiągano poprzez śluzę wałową w Wielkich Walichnowach.
Niestety nie rozwiązano problemu z trzecim słabym punktem w obwałowaniach, odcinka wału między Nowym a Starym Międzyłężem. W tym miejscu była stosunkowo niewielka odległość do koryta Wisły ( zdjęcie 7 ), narażało to wał na duży napór prądu rzecznego.
Co prawda pracowano nad umacnianiem brzegu rzeki w tym miejscu, jednakże najkorzystniejszym rozwiązaniem byłoby poszerzenie obszaru swobodnego spływu wody, poprzez skorygowanie linii wałów. Zaniechanie tych działań mogłoby być tragiczne w skutkach.
W następstwie prac budowlanych łączna długość wałów osiągnęła 17,5 km. Około połowy XIX w związku z budową śluzy na Nogacie, zaistniała konieczność podwyższenia wałów.
12 kwietnia 1848 rząd zobowiązał związek wałowy do podwyższenia wału. Korona wału winna mieć wysokość 8,95 m powyżej poziomu zero na wodowskazie. Szerokość korony wynosić winna 4,40 m. Kąt nachylenia od strony rzeki winien wynosić 30°,
od strony lądu 45°.

Zamknięcie Nogatu

Do połowy XIX w. Nogat (wschodnia odnoga Wisły, którego początek znajduje się w Białej Górze, na wysokości Wielkich Walichnów ) przyjmował 60% wody odprowadzając ją do Zalewu Wiślanego. Zaledwie 40% wody pozostawało w głównym nurcie rzeki i spływało do Morza Bałtyckiego. 5 Tak duża ilość wody w Nogacie, zwiększana jeszcze o wody dopływów z terenu Niziny Kwidzyńskiej, powodowała regularne powodzie na Nizinie Malborskiej. Nie dziwi więc postawa tamtejszych mieszkańców, którzy domagali się zamknięcia Nogatu śluzą.
Rząd pruski postanowił spełnić te postulaty i w roku1847 rozpoczęto budowę śluzy z wrotami o wysokości 15 m, które zamykano przy wysokim stanie wody w Wiśle ( zdjęcie 14 ). Ok. 3 km na północ od Piekła zbudowano kanał, który łączył koryto Nogatu z korytem Wisły. Mógł on odebrać do 30% wody powodziowej Wisły. Niemniej jednak zamknięcie Nogatu wpłynęło niekorzystnie na bezpieczeństwo powodziowe Niziny Walichnowskiej.
Ilość wody, która płynęła lewą odnogą zwiększyła się do 70%, czyli prawie dwa razy więcej niż przed powstaniem śluzy na Nogacie. Rząd pruski zamierzał zredukować niebezpieczeństwo powodzi poprzez podwyższenie wałów oraz pogłębienie koryta rzeki.
Niestety już wkrótce okazało się, że te wyliczenia okazały się zawodne. 12 kwietnia 1848 r.
gospodarze z Niziny Walichnowskiej zapłacili wysoką cenę, utracili płody rolne. Niekorzystny wpływ śluzy na Nogacie na warunki gospodarowania po lewej stronie Wisły stawał się faktem.
Na początku XX w zamknięto kanał Nogatu koło Piekła ( zdjęcie 7 ). Powodem była regulacja Wisłoujścia. Od 31 marca 1895 r. wody Wisły wpływały bezpośrednio do Morza Bałtyckiego. Woda i lody mogły znacznie szybciej spływać. Ryzyko powodzi znacząco się zmniejszyło.

Katastrofalna powódź roku 1855

Obserwacja poziomu wody i ruchu lodu była zawsze ważnym zadaniem w obronie przed powodzią. Podczas powodzi powoływano tzw. straże lodowe. Ich punkty obserwacyjne rozłożone były regularnie na całej długości wału. Uzyskiwano w ten sposób ciągłe meldunki
o stanie wody, zatorach lodowych oraz o stanie wału. Tak było także wiosną 1855 r. Po bardzo mroźnej zimie nie nadchodziła wiosna, jeszcze w marcu panowały srogie mrozy.
Zaśnieżone, nieprzejezdnie drogi, zamarznięte i zasypane studnie utrudniały życie mieszkańcom. Wisła pokryta była grubą warstwą lodu.
27 marca służby lodowe zameldowały słabą odwilż. Jednakże pokrywa lodowa na Wiśle
była dość mocna, gdyż jeszcze tego dnia wóz, zaprzężony w 4 konie, wiozący drewno dłużycowe przejechał po lodzie. Pod wieczór woda zaczęła przybierać i pokrywać warstwę lodu w niesamowitym tempie. O godz. 22 woda zaczęła występować z koryta rzeki, ciemną noc wypełniły niesamowite trzaski pękającego lodu.
Rano 28 marca tempo przybierania wody osiągnęło zatrważające rozmiary, w ciągu 6 godzin poziom wody podniósł się o 6 m. W Wielkich i Małych Walichnowach woda przelewała się przez koronę wału, poziom wody przewyższał wysokość wału o 30 cm. Ponieważ warstwa zewnętrzna wału była zamrożona nie było jeszcze zagrożenia erozją. Ratownicy wbijali pale w koronę wału, z desek zbijano skrzynie, które następnie wypełniano obornikiem. Mężczyźni pracowali w wodzie sięgającej kolan, dodatkowo musieli zmagać się z silnym prądem przelewającej się wody. W okręgu górnym ( do Wielkich Walichnów ) udało się uratować wał. Niestety, między 7 a 8 rano, poniżej Wielkich Walichnów masy wody zniszczyły wał w 5 różnych miejscach. Od strony północnej woda zaczęła wypełniać Nizinę. W Międzyłężu zginął jeden mężczyzna pracujący przy umacnianiu wału, porwała go woda. Wszyscy byli zgodni, że szczęśliwie obyło się bez jeszcze większej liczby ofiar. Ratownicy opuścili wały w odpowiednim czasie. Po 2 godzinach Nizina przypominała morze. Niektórzy mieszkańcy z południowej części niziny przeszli po wale do Ciepłego, ale większość schroniła się na dachach domów. Niestety utracili dużą część dobytku, szczególnie dotkliwa była strata dużej ilości bydła. Uszkodzeniu uległo wiele budynków. Czwartego dnia woda zaczęła opadać. Jednakże poziom wody,1,5 m powyżej terenu, utrzymał się aż 6 tygodni. W płytkiej wodzie pojawiła się trzcina i sitowie, niezliczone rzesze ptactwa wodnego i ryb. Wraz z opadaniem poziomu wody ryby schroniły się w Jeziorze Pelplińskim, połowy były bardzo obfite.
20 czerwca poziom wody obniżył się na tyle, aby moc rozpocząć prace przy przerwanych wałach. Wał między Nowym a Starym Międzyłężem został przesunięty, aby poszerzyć przestrzeń swobodnego przepływu wody. Uporano się w ten sposób z trzecim słabym punktem w systemie wałowym. Rząd pruski udzielił bezprocentowej pożyczki, która
pozwoliła na sfinansowanie połowy kosztów napraw wałów i sytemu odwadniającego.
Powstały zaledwie przed rokiem związek wałowy ( będzie o nim mowa dalej), następca wspólnoty wałowej, zatrudnił inżyniera jako kierownika budowy, do jego dyspozycji oddano także wielu robotników. Ponieważ bano się, że wybuchnie epidemia, np cholery, utworzono dwa szpitale polowe, w których zatrudniono lekarzy i pielęgniarki oraz zgromadzono leki.
W Międzyłężu , przy największej wyrwie w wale, utworzono cmentarz.
Nad zapewnieniem porządku czuwali liczni strażnicy oraz dwaj żandarmi.
Prace naprawcze przebiegały bardzo sprawnie, ale niestety w lipcu czekało mieszkańców Niziny kolejne nieszczęście. Trzy dni ulewnych deszczów zniszczyły już i tak późne zasiewy i nasadzenia. Szczególnie ucierpiały ziemniaki. Gospodarze znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Uratowane z powodzi bydło przepędzono na wysoczyznę, niektórzy zmuszeni byli sprzedawać zwierzęta. Na szczęście jesień tego roku była wyjątkowo piękna.
Na nieuprawianych polach było wystarczająco dużo karmy, aby wyżywić zwierzęta. Sprzyjająca pogoda pozwoliła także na ukończenie prac budowlanych jeszcze przed nastaniem zimy. Rząd pruski dokładnie skontrolował związek, przeanalizowano przebieg zdarzeń i uznano, że nie doszło do zaniedbań. Katastrofa była wynikiem sił natury, którym nie można było się skutecznie przeciwstawić.

Założenie Związku Wałowego Niziny Walichnowskiej

Jak już wspominałem, w roku 1854, rok przed katastrofalną powodzią, utworzono Związek Wałowy Niziny Walichnowskiej. Powstanie związku poprzedziły liczne konsultacje prowadzone przez przedstawiciela rządu asesora Schliepa. Związkowi nadano statut zawierający zarówno prawa i obowiązki członków jak i organów wybieralnych związku.
Statut oparto na pruskim prawie „ Ustawa względem spraw grobelnych” z dnia 28 stycznia 1848 oraz na rozporządzeniu dopełniającym z dnia 14 listopada 1853 r.
Członkami związku stali się, w myśl nowego prawa, wszyscy posiadacze gruntów, także parafie, szkoły i inne podmioty posiadające grunty. Była to dość istotna różnica, gdyż członkami wspólnoty wałowej były gminy. Członkowie związku wybierali spośród siebie
reprezentantów, którzy razem ze starostą wałowym, swym przewodniczącym oraz inspektorem wałowym tworzyli tzw. urząd wałowy. Był to „parlament” związku. Rozstrzygał corocznie o zakresach podejmowanych robót, np. o robotach odtworzeniowych na wałach, kanałach i rowach, remontach śluz i pomp, a także o źródłach finansowania tychże robót.
Urząd wałowy miał jeszcze za zadanie kontrolę zarządu związku. Zarząd, organ wykonawczy, tworzyli: starosta wałowy, jego zastępca oraz dwóch przysięgłych wałowych. Starosta wałowy posiadał szerokie kompetencje. Był głównym reprezentantem związku, ponadto posiadał kompetencje do prowadzenia spraw bieżących. Był także przełożonym personelu technicznego i administracyjnego związku. Zastępca oraz przysięgli wałowi
wspierali głównego wałowego w jego działaniach. Dodatkową osobą funkcyjną był inspektor wałowy sprawujący nadzór techniczny nad robotami, posiadał także kompetencje związane ze sprawami finansowymi.

4 sierpnia 1854 r. rząd pruski zatwierdził statut Związku Wałowego Niziny Walichnowskiej.
Nizina Walichnowska stała się tym samym pierwszą w Prusach Zachodnich, która posiadała związek wałowy. Myślę, że interesującym będzie przedstawienie pierwszej strony statutu w ówczesnej polszczyźnie.


Statut
dla Związku Wałowego Walichnowskiej Niziny
z dnia 4 sierpnia 1854 r.
( Zb. Ust. 1854, str.460 )

My, Fryderyk Wilhelm, z łaski Bożej, król Pruski etc. etc

Gdy uważano za potrzebne, właścicieli Walichnowskiej Niziny złączyć, dla wspólnego utrzymywania, według zarządzenia z dnia 12 kwietnia 1848 ( zbiór ustaw z roku 1848, str. 126), rozbudowanych wałów jak i do wykonywania i utrzymywania urządzeń do odwodnienia, w jeden związek wałowy i gdy nastąpiło ustawowo przepisane wysłuchanie uczestniczących, zezwalamy My niniejszem na podstawie ustawy o wałownictwie, z dnia 28 stycznia 1848, §§ 11 i 15 ( zbiór ustaw z roku 1848, strona 54 ) na utworzenie Związku Wałowego z oznaczeniem:
„Z w i ą z e k W a ł o w y W a l i c h n o w s k i e j N i z i n y”
i udzielamy temuż następujący statut:
§ 1
W nizinie, położonej na lewym brzegu Wisły od gór przy Ciepłem, poniżej miasta Gniewu, aż do Słońskich gór, złącza się właścicieli wszystkich zawałowanych nieruchomości, które bez obwałowania przy stanie wody 21 stóp i 5 calów przy peglu na montowskim ostczu, uległyby powodzi, w jeden Związek wałowy.
Właściwy Sąd jest Sąd Grodzki w Gniewie.
§ 2
Wszelkie prawa i wszelka własność do tychczasowego stowarzyszenia wałowego w Walichnowach, w szczególności odnośnie do starego wału od Borawy pod Polskie Gronowo aż do połączenia przy nowym wale poniżej Wielkich Walichnów, odnośnie do dawniejszego wału końcowego, teraźniejszego wału pomocniczego od wału ochronnego przy Międzyłężu aż do Garcówskich gór, jak i prawa do faszyn ( faszyn do obrony wałów ) drzewa opałowego i budulca wobec królewskiego fiskusu leśnego przechodzą bez odszkodowanych na Związek Wałowy.

Kolejne 22 paragrafy regulują precyzyjnie wszystkie prawa i obowiązki członków i innych organów.
Pierwszym starostą wałowym został gospodarz Pollnau z Nowego Miedzyłęża. Zaszczytną funkcję sprawował jednakże tylko kilka miesięcy.
23 stycznia 1855 r. jego następcą wybrano G. Richtera z Wielkiego Garca. Doprowadził on do wyboru nowego zarządu, założył księgi rachunkowe oraz księgę uchwał. W czasie jego przewodniczenia doszło do katastrofalnej powodzi 1855 r. Ogrom pracy, którą musiał wówczas wykonać spowodował, że złożył dymisję. Na posiedzeniu urzędu wałowego w dniu 24 kwietnia poproszono go jednak o wycofanie dymisji, optował za tym Johann Jakob II Dirksen z Małych Walichnów, przysięgły wałowy górnego okręgu od chwili założenia związku.
Długi związku, w następstwie powodzi wzrosły z 20.000 do 180.00 talarów.

Niesnaski w urzędzie wałowym spowodowały jednak, że G. Richter zrezygnował ze stanowiska. Dotychczasowy zastępca A. Ziehm z Lignów Szlacheckich objął urząd 28 lipca 1856 r. i sprawował go przez 21 lat. Podczas jego przewodniczenia podzielono wał na sześć odcinków ( 1856 ). Wprowadzono nowoczesne metody konserwacji i rozbudowy głównych kanałów ( 1857 ), zastosowano kruszenie lodu przy pomocy ładunków wybuchowych w czasie powodzi 1859 roku, ulepszono stan techniczny pomp ( 1871 - 1873 ), odnowiono wrota śluzy ( 1873-1875 ) i wykonano jeszcze wiele innych robot.

Długo utrzymujący się wysoki stan wody w Wiśle w ziemie 1876 / 77 znacząco podniósł stan wód gruntowych, zanotowano także przesiąkanie „ kurzawki”. Gospodarze posiadający grunty w miejscach niżej położonych zaczęli domagać się włączenia pomp także zimą, aby wiosną móc odpowiednio wcześnie rozpocząć prace polowe. Rozbieżne zdania co do bardzo kosztownego, zimowego pompowania wody oraz choroba oczu skłoniły A. Ziehma do złożenia urzędu. Dotychczasowy zastępca, gospodarz Wilhelm Herbst z Wielkich Walichnów, objął obowiązki przewodniczącego 6 sierpnia 1878 roku. Jeszcze tego samego roku, 10 września, wybrano jego zastępcę. Został nim mój pradziadek Rudolf Dirksen z Małych Walichnów.

W roku 1878 rozpoczęto także prace nad dalszym podwyższaniem wałów, zaczęto od Ciepłego. Zmieniono kąt nachylenia wału od strony wody z 30°na 36°. Uznano, że szerokość korony wału winna wynieść 4 m, miast dotychczasowej szerokości 4,40 m. Uzyskany w ten sposób urobek pozwolił na podwyższenie wału o 1,60 m do poziomu 10,65 powyżej poziomu zero na wodowskazie. W tym samym czasie zbudowano nowy wał między Małymi Walichnowami a Nowym Międzyłężem. Stary wał miał słaby punkt w postaci bardzo ostrego łuku, zastąpiono go więc nowym wałem. Prace trwały do 1894 r. Oprócz zwiększenia bezpieczeństwa uzyskano w także dodatkowo ok. 40 ha.( W okresie międzywojennym na nowopozyskanym terenie Stanisław Bałdyga i Kazimierz Kozera zbudowali swoje gospodarstwa. Przyp. M.Ś. )

W latach 1879 - 1880 zbudowano w Pelplinie cukrownię, gospodarze z Niziny Walichnowskiej widzieli w niej szansę na rozkwit. W roku 1882 dyrektorem cukrowni został starosta wałowy, gospodarz z Wielkich Walichnów, Wilhelm Herbst.
Prowadzenie bieżących spraw związku wałowego przejął jego zastępca, który już w 1880, przez kilka miesięcy, pełnił obowiązki w rozszerzonym zakresie. W dniu 16 listopada 1883 r. oficjalnie wybrano Rudolfa Dirksena na stanowisko Starosty Związku Wałowego Niziny Walichnowskiej.

Starosta Rudolf Dirksen

Peter Rudolf Dirksen ( Zdjęcie 17) urodził się 13 maja 1843 r. jako drugi syn gospodarza z Małych Walichnów Johanna Jacoba II Dirksena ( 1812 - 1856 ), którego w tym samym czasie wybrano na przysięgłego wałowego. Ojciec Rudolfa osiedlił się w Małych Walichnowach dzięki ożenkowi. Następnie przejął gospodarstwo swojego teścia Christopha Rudolfa Rohrbecka. Rodzina Dirksenów wywodzi się z holenderskich rolników, którzy opuścili swoje rodzinne strony koło Dollard prawdopodobnie w 1526 r.6 Chronili się w ten sposób przed działaniami kontrreformacyjnymi cesarza Karola V. Wielki mistrz zakonu- Albrecht von Brandenburg (1513 - 1568 ) - sprowadzał uciekinierów z Holandii stwarzając im zachęcające warunki do zagospodarowywania terenów. Osiedlano ich nad rzeką Wąską, prawobrzeżnym dopływie Wisły. Założono tam 6 wsi, w których mogli mieszkać nie płacąc przez 3 lata podatków.
Rzesze odszczepieńców osiedlały się w dolinach Wisły i Nogatu od połowy do końca XVI w. Przodkowie Johana Jacoba Dirksena osiedlali się na nizinach malborkich i kwidzyńskich. Jako gospodarze pochodzący z zagrożonych powodzią, nisko położonych terenów rozumieli, że zapewnienie bezpieczeństwa, zmeliorowanie zasiedlanych terenów możliwe jest jedynie poprzez wspólne, w pełni zaangażowane działanie. Dlatego można zrozumieć ich zaangażowanie w działaniach wspólnot wałowych. Brat Rudolfa Dirksena, Johann Eduard Dirksen ( 1839 - 1900 ), gospodarz z Janowa sprawował przez 20 lat urząd przewodniczącego Związku Wałowego Niziny Kwidzyńskiej.

Strosta związku wałowego Rudolf Dirksen przejął wcale niełatwe obowiązki.
Jego poprzednicy w ciągu 21 lat istnienia nowego związku stworzyli dobrze funkcjonujące
przedsięwzięcie. Wały, kanały i rowy, stacje pomp, śluzy, magazyny materiałowe i sprzętowe i inne techniczne urządzenia wymagały całorocznej aktywności personelu technicznego i administracyjnego. Realizowano coroczne plany prac konserwacyjnych i modernizacyjnych, w następstwie czego zniknęły spory o zimową pracę stacji pomp. Roczny budżet związku osiągnął wysokość 57.800 marek, jednakże długi wyniosły 284.000 marek. W takich warunkach honorowa funkcja przewodniczącego była w rzeczywistości, używając dzisiejszych zwrotów, „ Full - Time - Job”.

W pierwszych latach urzędowania zbudowano budynek służbowy dla maszynisty stacji pomp i dla palacza maszyny parowej napędzającej pompy. Kontynuowano także prace nad podwyższeniem wałów.

Powódź z roku 1888

Wraz z zapoczątkowaniem w roku 1878 podwyższania wałów sądzono, że powódź nie zagrozi Nizinie. Jednakże zagrożenie nadeszło z drugiej strony. W okresie gospodarczej prosperity nadszedł rok 1888. Śnieg i mróz utrudniał ruch drogowy. Jeszcze 13 marca termometry wskazywały - 15° C. Do Walichnów dotarła depesza informująca o zatorze lodowym pod Toruniem. Gospodarze, nie bacząc na śnieg i burze gradowe, zaczęli przygotowywać się do obrony wałów. Rozstawiono straże, wozami konnymi zwożono materiały do umocnień. W ciemną noc, 18 marca, poziom wody podniósł się w ciągu 8 godzin o ponad 5 m. Nad ranem woda sięgała tylko 1,50 m poniżej korony wału. W dziennym świetle ukazał się czarny obraz, woda hałaśliwie przelewała się przez szczeliny zatoru lodowego, który utworzył się poniżej Nogatu. Szczęśliwie masy wody i lodu skierowano do Nogatu, otwierając wrota śluzy. Nic nie wiadomo o rozmiarach szkód terenie Niziny Malborskiej.

Mieszkańcy Niziny z niepokojem wpatrywali się w śluzę na Nogacie. Bano się, że lód zastopuje ujście. Wypędzano bydło i transportowano dobytek na wyżej położone tereny.
Służby strażnicze postawiono w najwyższym stopniu gotowości. Z Gdańska sprowadzono oddział saperów, których zadaniem byłoby ewentualne wysadzenie wału poniżej zatoru lodowego, który utworzył się na Pasiskach. Zabieg ten miałby na celu skierowanie wody powodziowej z powrotem do rzeki tuż za zatorem. Żołnierze byli także w Wielkich Walichnowach. Dwóch oficerów, czterech podoficerów i 20 szeregowców, wyposażonych w
20 centnarów ładunków wybuchowych przygotowywało się do wysadzenia kolejnego zatoru.
Woda sięgała 50 cm poniżej nowej, podwyższonej korony wału. Stan wody było o 86 cm wyższy od katastrofalnego stanu z 1855 r. Nagle i nieoczekiwanie, 25 marca, około południa, popękał zator lodowy na Pasiskach, poziom wody zaczął się obniżać.

Niestety radość nie trwała długo. Następnego dnia, 26 marca, nastąpiła gwałtowna odwilż.
Zagrożenie nadeszło od strony wysoczyzny. Topniejący śnieg uwolnił olbrzymie ilości wody i błota. Kanał Wałowy nie był wstanie odebrać tak dużej ilości wody i błotnej masy. Woda zniszczyła w wielu miejscach wał przy kanale i rozlała się po niżej położonych terenach. 2/3 powierzchni Niziny znalazło się pod wodą. W niektórych miejscach jej głębokość wynosiła 2 m. Poziom wody na drodze z Wielkiego Garca do Walichnów wynosił 60 cm.

Jeszcze raz, 16 kwietnia, żywioł dał znać o sobie. Ulewy trwające trzy doby spowodowały wezbranie wód Wisły. Fala powodziowa zagrażała szczególnie odcinkowi wału na wysokości Wielkich Walichnów. Wielki wysiłek ratowników umacniających wał faszyną i innymi materiałami nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Woda przerwała wał porywając 25 000 m ł ziemi. Już 21 kwietnia specjalna komisja z Kwidzyna oszacowała straty i przystąpiono do napraw i udoskonalania budowli. Podwyższono wał przy Kanale Wałowym, oczyszczono i wyprofilowano sam kanał. Ulepszono także wał w Wielkich Walichnowach. Postanowiono ponadto, że należy zwiększyć moc pomp, aby istniała możliwość odprowadzenia również nadmiaru wód gruntowych.

22 kwietnia poziom wody obniżył się na tyle, że możliwe było uruchomienie stacji pomp,
nie były one jednakże w stanie odprowadzić odpowiedniej ilości wody. Szczęśliwie poziom Wisły obniżył się i otworzono wrota śluzy w Rybakach. Prace polowe możliwe były dopiero pod koniec czerwca.

Nowa stacja pomp

Jeszcze raz okazało się, że odpowiednio wczesne podjęcie prac polowych nie będzie możliwe
bez skutecznego sposobu usuwania nadmiaru wody gruntowej i pochodzącej z podsiąków.
Tylko zbudowanie stacji pomp dużej mocy, które przepompują wodę z Jeziora Pelplińskiego
poprzez śluzę „Międzyłęż” w Rybakach, będzie rozwiązaniem problemu. Starosta wałowy Rudolf Dirksen odwiedził stacje pomp w Prusach Wschodnich i zapoznał się z technicznymi, na ów czas, nowościami. Efektem jego podróży było sporządzenie memorandum1 dotyczącego budowy maszyny parowej i stacji pomp. Sporządził je z datą 15 listopada 1888 r.

Budowa stacji, o wdzięcznej nazwie „Nadzieja” trwała dwa lata. Inwestycja ta była krokiem milowym w historii melioracji na Nizinie Walichnowskiej. Po raz pierwszy możliwa była regulacja poziom wód na Nizinie niezależnie od poziomu wody w Wiśle.
Ta techniczna nowość umożliwiła znaczne podniesienie statusu ekonomiczne gospodarstw.
Kosztem było niestety zadłużenie związku wałowego, wyniosło ono 370 000 marek. Zanotowano także nieprzyjemny incydent. Skarbnik zdefraudował 7 000 marek. Tylko wczesne wykrycie przestępstwa zapobiegło jeszcze większym stratom. Nieuczciwy urzędnik zapłacił wysoką cenę. Dwa i pół roku spędził w więzieniu, jego ruchomy majątek został zlicytowany, a gospodarstwo zmuszony był sprzedać.
W rok po zakończeniu inwestycji przyniosła ona profity. W ciągu 14 dni usunięto wodę z wiosennych roztopów, w 1892 r. wypompowano wodę w ciągu 4 tygodni. Zaletą było także to, że prace polowe możliwe były również w nisko położonych częściach Niziny. Także w przyszłości prace polowe możliwe były najpóźniej w kwietniu.

W 1893 - 1894 majstrowie Woköck i Lau, obydwaj z Nowego, odnowili wrota śluzy w Międzyłężu przy stacji „Zgoda” . Ten sam Woköck, 17 lat później, zbudował dom Conrada Dirksena w Międzyłężu ( zdjęcie 2). W roku 1895 firma H. Merten z Gdańska wykonała i zainstalowała nowe żelazne wrota śluzy „Nadzieja” w Rybakach. Owe wrota, po ponad stuletniej służbie, zostały zdemontowane i zastąpione nowymi. Na szczęście nie trafiły na złom, można je oglądać na terenie Szkoły Podstawowej w Małych Walichnowach. ( Każde skrzydło waży 7 ton, wykonanie i instalacja nowych wrót kosztowały w 2001 r. 400 000 zł. Przy. M.Ś.)

Kolejka wąskotorowa

Najbardziej rentowną uprawą stała się uprawa buraków cukrowych. Mimo suchych lat i wczesnych jesieni żyzne ziemie Niziny umożliwiały uzyskiwanie wysokich plonów.
Starosta Rudolf Dirksen odpowiednio wcześnie zdiagnozował ograniczenie uprawy buraka cukrowego, stanowił je transport. Wozy konne miały ograniczoną „moc przerobową”. Zaangażował się wówczas w ideę budowy kolejki wąskotorowej . Budowę rozpoczęto w 1895 roku, a ukończono ją w 1897 r. Połączyła ona wszystkie miejscowości Niziny. W roku 1929 ( 50 rocznica powstania cukrowni ) przerabiano dziennie 1 300 ton buraków, 1/3 tej ilości pochodziła z Niziny Walichnowskiej.

1 grudnia 1904 roku Rudolf Dirksen odbywał podróż służbową do Pelplina. Późnym popołudniem wracał kolejką do domu, tuż przed Małymi Walichnowami doznał zawału serca.
Pozostawił żonę, dwie córki i pięciu synów. Czterech spośród nich było gospodarzami.
Syn Erich przejął gospodarstwo ojca w Małych Walichnowach. Syn Conrad nabył w 1907 r. gospodarstwo w Międzyłężu. Syn Rudolf Karl kupił gospodarstwo na Nizinie Kwidzyńskiej.
Syn Johann Jacob III ( 1871 - 1944 ) objął gospodarstwo w Międzyłężu i został następcą ojca jako starosta wałowy. ( Jego dom znajduje się w centrum Międzyłęża, opuszczony niszczeje z każdym dniem, podobnie jak znajdujące się obok, pozbawione dachu biuro starosty wałowego. Przp. M. Ś.) Swój urząd pełnił do śmierci. Od sierpnia 1944 r. starostą wałowym został Kurt Bonus, gospodarz z Międzyłęża.

Ludność Niziny, przy skrzyżowaniu z drogą do Międzyłęża, zbudowała w 1907 r. pomnik.
Do budowy użyto polnych kamieni. Pomnik wieńczyła wykonana z brązu tablica z płaskorzeźbą i napisem: „ Staroście Wałowego Rudolfowi Dirksenowi z Małych Walichnów, 1883-1904, we wdzięcznej pamięci mieszkańcy”. Brązowa płyta zniknęła po wojnie. Obecna płyta poświęcona jest pamięci poległych i pomordowanych mieszkańców Niziny Walichnowskiej.

Autor: Dr inż. Wolfram Dirksen, Gronewaldstr. 32, D-53639 Königswinter, e-mail: wdirksen@gmx.de

Tłumaczenie: Mariusz Śledź - Małe Walichnowy






Pelplin Miasto z duszą
Biblioteka Pelplin
 Informator Pelpliński - [ Czytaj ] [ Archiwum ] [ Kontakt ] - R-net 2003