Dzisiaj jest 21 maja 2018 r.
  Nr 9 (146) Wrzesień 2003
 Nr 9 (146) Wrzesień 2003  Informator > Czytaj artykuł  Zobacz koniecznie



W numerze:

Kociewskie korzenie rodziny Klaassenów


Wydawca:
Miejska Biblioteka Publiczna im. Księdza Bernarda Sychty w Pelplinie

Adres redakcji:
ul. Sambora 5a
83-130 Pelplin

tel. 58 536 33 43
kom. 609 929 809

e-mail:
biblioteka@pelplin.pl, informator@pelplin.pl


Kociewskie korzenie rodziny Klaassenów


Prawdopodobnie każdy odczuwa pragnienie poznania swoich korzeni. Intensywność owego pragnienia jest tak różna u poszczególnych ludzi, jak różni wszyscy jesteśmy. Skąd jestem? Kim byli moi przodkowie? Jacy oni byli? Te pytania zadaję sobie coraz częściej.
Kiedy latem tego roku udałem się w podróż służbową na południe Polski, do Cieszyna, postanowiłem, że droga powrotna wieść będzie śladami moich przodków. Wraz z towarzyszącą mi żoną udaliśmy się na północ, do miejsca rozwidlenia Wisły i Nogatu. To tam w latach 1650-1804 żyli moi przodkowie. Mieliśmy nadzieję na wiele doznań.
Bez znajomości języka polskiego, ale wyposażeni w starą mapę, udaliśmy się do zaznaczonej na niej miejscowości Mösland (Międzyłęż – dop. M. Ś.) leżącej na lewym brzegu Wisły w dawnych Prusach Zachodnich. Ponieważ najpierw zwiedzaliśmy zamek w Malborku jechaliśmy drogą nr 22, a potem drogą nr 1 i w miejscowości Rudno skręciliśmy w lewo, na wschód, w kierunku Wisły. Po kilku kilometrach dojechaliśmy do wału i straciliśmy orientację. (Stara mapa, którą dysponowali p. Klaassenowie była mało dokładna. Wynikało z niej, że Międzyłęż znajduje się na wysokości rozwidlenia Wisły i Nogatu, a w rzeczywistości początek Nogatu znajduje się na wysokości Rozgartów – przysiółka należącego do Wielkich Walichnow. Międzyłęż zaś leży bardziej na północ – dop. M. Ś.).
Jechaliśmy wzdłuż wału i uwagę naszą zwróciła znajdująca się na budynku szkoły mapa. Gdyśmy ją studiowali, przechodził obok pewien pan, który, na nasze szczęście, znał niemiecki i przez następne dwie godziny był naszym przewodnikiem po Nizinie. W czasie zwiedzania opowiedziałem mu historię naszej rodziny. Ponieważ okazało się, że rodzina naszego przewodnika także od wielu pokoleń związana jest z Niziną Walichnowską, wielce prawdopodobne, że nasi przodkowie się znali.
Moi dziadowie opuścili Holandię ok. roku 1650 i udali się na wschód. Wolno im było osiedlać się na Nizinie Gdańskiej i bardziej na południe, wzdłuż Wisły. Ich wiedza i umiejętności w zakresie budowy wałów i melioracji były mile widziane. Jest udokumentowane, że niejaki Johann Klaassen urodzony w 1758 r. osiedlił się w Międzyłężu. Był to mój prapradziadek, pierwszy przodek, którego udało nam się odszukać. Był on menonitą. W czasie reformacji holenderski ksiądz Menno Simons, studiując Biblię, doszedł do przekonania, że ludzie powinni przyjmować chrzest dopiero w wieku dorosłym, gdy z pełną świadomością wierzą w Jezusa Chrystusa oraz, że bezwarunkowo muszą wystrzegać się broni i walki. Te dwa dogmaty przysparzały menonitom (tak nazwano zwolenników Menno Simonsa) wielu przeciwników zarówno ze strony władzy świeckiej, jak i Kościoła ewangelickiego oraz katolickiego. I tak zaczęła się ich ucieczka najpierw na wschód, do Prus, potem na południe Rosji, a od roku 1875 do Ameryki Płn.
Kroniki mojej rodziny tak przedstawiają tę wędrówkę. Johann nazwał swojego, urodzonego w 1785 r., syna także Johann. Ten w 1804 r., mając 19 lat, razem ze swoimi rodzicami udał się nad rzekę Mołocznia na terytorium dzisiejszej Ukrainy. (W czasie wojen z Napoleonem Prusacy zaczęli zmuszać menonitów do służby wojskowej – dop. M. Ś. ). Tam, w 1828, urodził się mój pradziadek Abraham, a w roku 1870 mój dziadek Peter. Gdy miał 4 lata (1874), moja rodzina wywędrowała przez Kanadę do USA. Tam z powodzeniem zajęli się uprawą roli. W 1909 r. niedaleko Hillsboro w stanie Kansas urodził się mój ojciec. Miał 13 rodzeństwa. Po wybuchu I wojny światowej dziadek Peter wywiódł w 1918 r. swoją dużą rodzinę do Swift Current w stanie Saskatchewan w Kanadzie. Tam na prerii uprawiali dziewiczą, tak jak ją Pan Bóg stworzył, ziemię, niewzruszoną przez przechodzące stada bizonów i postępujące za nimi plemiona indiańskie, od których to dziadek kupił ziemię. Na zbudowanej tam farmie, w roku 1942 ujrzałem światło tego świata. Po studiach teologicznych i wyświęceniu życiowe drogi zawiodły mnie do Niemiec, gdzie od 39 lat mieszkam i pracuję. Koło historii się zamknęło.
Byliśmy wraz z żoną bardzo szczęśliwi i wzruszeni, kiedy pan Mariusz Śledź na naszą prośbę zaprowadził nas do miejsca, gdzie Nogat odbiera od Wisły troszeczkę wody. Kilka pokoleń Klaassenów marzyło o tym, aby zobaczyć to miejsce, nam się to udało.
Później, przejeżdżając obok nielicznych domów w Starym Międzyłężu, widzieliśmy bawiące się dzieci. Pomyślałem wówczas, że pięć generacji wcześniej w tym miejscu bawiły się i pomagały swoim rodzicom przy dojeniu krów i budowie wałów dzieci o nazwisku Klaassen.
Następny dzień spędziliśmy w Archiwum Państwowym w Gdańsku. Znaleźliśmy tam oryginalny dokument chrztu mojego przodka. Nazwisko Klaassen pojawiało się bardzo często.
Bardzo chciałbym wiedzieć, czy gdziekolwiek są jeszcze inne dokumenty, które pozwolą mi dokończyć historię mojej rodziny.

Autor: Doyl Klaassen, tłum. Mariusz Śledź



Pelplin Miasto z duszą
Biblioteka Pelplin
 Informator Pelpliński - [ Czytaj ] [ Archiwum ] [ Kontakt ] - R-net 2003